Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Berlin Zdobyty!
#1
... zgodnie z planem! Duży uśmiech

po tak doniosłym wstępie... zacznę od tego, że padnę zaraz twarzą na klawiaturę (spałam 2 godziny w przeciągu ostatnich 36) :wacko:

zdjęć trochę jest (nawet dużo)... muszę je teraz tylko ściągnąć, wyselekcjonować nieostre(jeżeli takie będą) i obrobić Uśmiech

z mp3 trochę już gorzej Smutny mam wrażenie, że jakościowo nie jest najlepiej... jak je przegram i przesłucham to dam znać konkretnie

mam nadzieję, że teraz pozwolicie mi się trochę zdrzemnąć? Huh

wieczorkiem obiecuję, że dam szczegółową relację i puszczę pierwszą partię zdjęć Duży uśmiech

Andrzej i Jambore na pewno coś zaraz napiszą o swoich wrażeniach... ja się wstrzymuję chwilowo ze względu na stan fizyczny Smutny

powiem tylko w wielkim, ale jak jednoznacznym skrócie: BYŁO BOSKO!!!!
Odpowiedz
#2
Witam, spróbuję wrzucić kilka zdjęć jak podpowiecie jak to zrobić ( trochę techniki i się gubię) w dodatku padam na twarz.
Odpowiedz
#3
Z góry przepraszam za mało profesjonalny tekst, ale oblałam kurs eksternistyczny z dziennikarstwa zakupiony przez Andrzeja Język

Zacznę od tego, że byliśmy pod bramą wejściową już o 16. Miejsce koncertu znajdowało się na końcu Berlina (konkretnie niedaleko stacji Pichelsberg). Jest to, jak już Andrzej wcześniej wspominał, opera leśna... Zatem temat pogody był dość dla nas ważny, a pogoda ewidentnie nam nie sprzyjała… Wizja ulewy przemykała mi przez myśl za każdym razem, jak zaczynało kropić. Jednak trochę było jeszcze do koncertu i aby jakoś przetrwać do 18 (wtedy mieli wpuszczać) musieliśmy sobie coś zorganizować. Inaczej ja na pewno bym oszalała na miejscu i w przypływie emocji bym się wdarła siłą na teren Duży uśmiech. Myśl, że już kwestia godzin dzieli od zobaczenia MK, może wpłynąć na człowieka w zaskakujący sposób… Pierwsze co zrobiliśmy, to poszliśmy się napić piwa… niemieckiego. Jakiś Niemiec, jak to usłyszał, rzucił za nami „German beer is chemical-free” Wiedzieliśmy, że jesteśmy wśród swoich Uśmiech. Piwo było naprawdę dobre Duży uśmiech … potem przyszedł czas, aby ustalić taktykę wniesienia sprzętu na teren. Żeby mieć pewność, że fani zgromadzeni pod bramą wiedzą, że nie należy wnosić sprzętu, wpierw na telebimie obok bramy pokazał się napis w języku niemieckim, a potem przez megafon powtórzono treść tego napisu (jakby ktoś nie umiał czytać)… ale my nie znamy niemieckiego Oczko … w ogóle nie wiedzieliśmy o co im chodzi… Oczko normalnie bez żadnych pytań i sprawiania problemów wnieśliśmy sprzęt, choć nie był on najmniejszy (z opóźnieniem weszliśmy około 18.20 - niemiecka precyzja zawiodła)! Oczywiście patrzyli do plecaków, ale na szczęście mają chyba problemy wzrokowo-czuciowe Duży uśmiech Przyjęliśmy nawet 4 taktyki. Pierwsza jak wyżej, druga miała polegać na powołaniu się na inne koncerty, które już się odbyły. Trzecia zakładała tzw. polską perswazję (szczegóły innym razem Duży uśmiech ), czwarta to miało być wołanie o pomoc i widzenie się z MK Wywracanie oczami No… ale poszło bez problemów, choć widać było już na koncercie, że chyba były tylko 3 czy 4 aparaty na 20 tysięcy ludzi! Niemcy ewidentnie się wystraszyli i sprzętu nie wzięli… Po biegu przez las w dół ścieżki, potem po schodach dość stromych (także w dół Uśmiech), ja i Jambore znaleźliśmy się w drugim rzędzie pod sceną (w odległości około 3,5m od mikrofonu :wub: ), a Andrzej z resztą ekipy na jednych z lepszych miejsc siedzących… Pozostały jeszcze tylko 2 godziny...
O dziwo, ludzie, którzy wchodzili przez pierwszą godzinę, siadali, a płyta (jeżeli można ją tak nazwać Duży uśmiech) była zajęta tylko w 20%. Nawet myślałam, że jak cały amfiteatr zapełni się w choć 1/3, to będzie dobrze… Jakoś z Jambore, hamując chęć rzucenia się na scenę i potem na jej tyły (które tak przy okazji są jednym wielkim bunkrem), zaczęliśmy przygotowywać sprzęt. W trakcie dołączyła do nas żona Andrzeja… i tak powstała z nas grupa Duży uśmiech Gdy dzieliły nas tylko minuty (gdzieś tak 12 Uśmiech), obejrzałam się za siebie… i dosłownie osłupiałam… cały amfiteatr był zajęty, a na „płytę” już nie wpuszczali ludzie. Było nas tak z 20 tysięcy! Po prostu niesamowity widok… coś wspaniałego…
No i nadszedł ten moment… była 20…a MK nie było widać nigdzie! Potem była 20.01, 20.02, 20.03… a publiczność zaczynała już wykazywać pewne zniecierpliwienie (jeden facet tuż przy barierce na samym środku wołał MARK za każdym razem, jak wchodził ktokolwiek, nawet obsługa techniczna na scenę, aby zdjąć folie ze sprzętu… sic!Oczko
Była chyba 20.15… kto w takim momencie patrzy się na zegarek? Oczko gdy wszedł ON i weszli ONI… i tak mnie zamurowało, nogi się pode mną ugięły, a o aparacie kompletnie zapomniałam… Na Torwarze miałam te same objawy, ale tam nie miałam aparatu!...Trwałam w tym osłupieniu tak z parę chwil, do momentu, gdy usłyszałam pierwsze dźwięki "Why Aye Man"… Tak… w taki sposób zaczął się koncert, który stał się jednym z moich ważniejszych momentów w życiu… :wub:


To chyba tyle na teraz… pierwsza partia zdjęć do obejrzenia pod tym adresem http://republika.pl/mk_berlin_070605/

Szybko stworzyłam tę stronkę… Nie jest idealna… Jest to pierwszy rzut zdjęć… Są one w owiele mniejszej rozdzielczości niż w rzeczywistości. Jak komuś spodoba się jakieś konkretne zdjęcie, to proszę o maila i prześlę go mu w odpowiednim rozmiarze ( gotowym już do wywołania)…
Duży uśmiech
Odpowiedz
#4
Ciary po plecach jak to czytam Uśmiech Mam nadzieję ze c.d nastapi?
Something's going to happen
To make your whole life better
Your whole life better one day
Odpowiedz
#5
Berlin 07.06.2005 Waldbuhne godz. 20,00
Wiidzów 20.000 w tym sześciu Polaków(moja żona,kuzynka i jej mąz w tym troje
klubowiczów Ptyś,Jambore i ja)


Cała zabawa zaczęła się już na przejściu granicznym w Słubicach.Jambore załapał się na szczegółową kontrolę celników.Ale o dziwo na desce rozdzielczej auta Jamborego leżał bilet MK - zaitrygowało to bardzo niemieckiego celnika i zaczeła się dyskusja na temat koncertu.Przypomniałem sobie wszystkie słówka z niemieckiego wyuczone w szkole średniej ze strachu przed przesympatyczną nauczycielkę tego języka, i ów bilet dał efekt - kontroli zaprzestano.
Całą drogę myślelismy jak ten chłopiec dzisiaj zagra w strugach takiego deszczu,ale w Szkocji ponoć często pada, więc chyba da radę.
Na parkingu zaczepiłem niemieckich fanów rodem z Drezna i powiedziałem im, iż dzwonił do mnie MK i prosił ,aby wyłączyli światła w swoim samochodzie.Od razu zyskaliśmy sympatię i poczęstowano nas browarkiem."Niemieckie bawoły" ryczły ze śmiechu i były pełne podziwu,że są Polacy.Poklekiwaniom po plecach nie było końca, na co od razu zareagował mój kręgosłup.Przy wejściu bawoły dalej ryczły- "Przejście dla gości z Polski"Myślę że jednak nam pomogli szczególnie przy kontroli(a mieliśmy kilka walizek sprzętu audio) i chyba dzięki nim potraktowano nas ulgowo.
Na dzień dobry przy wejściu usłyszeliśmy przez starą,wysłużoną ,komunistyczną tubę(jak za czasów pochodów 1-majowych) czego nam nie wolno.Wszyscy zrozumieliśmy, że w tym układzie wolno nam tylko oddychać(jeszcze).Kraj policyjny.
Sam amfiteatr robi piorunujące wrażenie i myslę że na grę MK też dużo wpłynął,szczególnie jak był zapełniony po brzegi.
1.WHY aye man
2.Walk of life
3.What it is
4.Sailing to Philadelphia(ulubiony mojej żony)
5.Romeo and Juliet
6.Sułtans of swing(sprawniej i szybciej już się chyba nie dało)
7.Song for Sonny Liston
8.Rudiger
9.Donegan"s gone
10.Boom,like that(najlepsze brzmienie wieczoru)
11.Speedway at Nazareth
12.Telegraph Road
13.Brothers in arms(to się podobało Niemcom.Historia mówi,że lubią wojskowe
tematy)
14.Money for nothing
15.So far away
16.Our Shangri-la(falująco,płacząco,pożegnalnie)


Tradycyjnie wjechał wózeczek z filiżanką.I tak jak wszędzie padały okrzyki Scoth whisky,bier,wodka.Gdy Mark trzymał napój wysoko w górze amfiteatr zamilkł, iiiiiiiiii........ i wtedy na cały głos moja żona krzyknęła TEE. Zdziwiony Mark najpierw spojrzał na moją żonę, póżniej na Glenna Worfa,i szybko zrozumieli że spaliła im stary numer,-ale przyjeli to z uśmiechem.
Co kraj to obyczaj, przy wychodzeniu "siku" otrzymałem na rękę pieczątkę z numerem.Początkowo nie wiedziałem czy to mój NIP,Pesel tudzież regon, czy też liczba ile razy mogę wyjsc siku, ale w końcu zaiskrzyłem że to Niemiecki bilet wstępu.
Po koncercie obsługa techniczna wręczyła Jamboremu pękniętą strunę, chyba MK.Jambore potraktował ją jak relikwię.Miała już miejsce na centralnej ścianie w domu.I znów na granicy pojawił się ten cholerny celnik ,gdy Jambore mu się pochwalił, on mu ją po prostu zabrał.
Przy wyjściu otrzymalismy foldery sklepu sprzedającego płyty MK.Znając siebie pomyślałem:"pewnie kupię,znając siebie pewnie i wygram oferowaną tam wycieczkę do Stanów na koncert MK w Chikago - tylko kto da mi wizę".

Kaczkowski nie jestem.Mój zasób słów jest zbyt ubogi, ażeby słowami wyrazić to co przeżyłem.Mark był też z siebie zadowolony i o dziwo niesamowicie rozgadany i wszyscy słuchaliśmy go z zapartym tchem., "jego i jego gitar"
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#6
Po opisie Ptysia nie miałem już żadnych paznokci do obgryzienia, dobrze że Andrzej opisał to już lżejszym językiem (chociaż przy celnikach znów skakało mi ciśnienie).
Super recenzje. Dobrze, że byli tam Nasi. I myślę, że Mark na następnym koncercie, który był w Lipsku rozglądał się za żoną Andrzeja żeby mu znów nie spaliła dowcipu z herbatką. Oczko
Odpowiedz
#7
Potwierdzam słowa Andrzeja-Niemcy to państwo policyjne,ta kontrola na granicy to fakt.Bo jak wytłumaczyć celnikowi niemieckiemu, że polak przekraczający niby granicę nie przewozi papierochów,gorzały albo proszku(do pieczenia).Muszę przyznac,że jeszcze w uszach mi gra chociaż głowa pęka od nadmiaru wrażeń i braku snu przez ostatnie 40 godzin.
Wrażenia niesamowite trudne do opisania ( na zlocie będzie o czym),w dodatku zaglądaliśmy MK w oczy z kilku metrów, grał i śpiewał "tylko" dla Nas.
Żal mi niektórych Niemców,którzy pchali się pod scenę a w trakcie koncertu wkładali stopery do uszu (normalnie profanacja).Szkoda jeszcze,że nagranie na MP3 wyszło delikatnie mówiąc -źle.Mamy za to trochę fotek,które napewno razem z Ptysiem rzucimy na forum.
Ptyś dobrze zauważyła,że bardzo mało było aparatów,możemy domniemywać,że dysponujemy największą galerią zdjęć.
Jeszcze jedno- opuszczaliśmy amfiteatr jako ostatni,wypychani przez obsługę techniczną.
Zamknijcie oczy i pomyślcie,że MK gra teraz w Lipsku(za chwilę będzie skecz z herbatą).
Andrzej- ostatni koncert 31.07. w Kanadzie.Załatwiać już bilety?
Odpowiedz
#8
Ja tu czegoś nie rozumiem - jakim prawem on Ci zabrał tę strunę??? I dlaczego nie protestowaliście???
Odpowiedz
#9
przynajmniej dzieki temu maja jako taki porzadek

.... a co im bedzie Polak wywozil stal za granice Uśmiech
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu Uśmiech
Odpowiedz
#10
a ja aż z wrażenia zapomniałam napisać, że strasznie Wam zazdroszczę - szczególnie tego pełnego amfiteatru - już wiem gdzie jechać następnym razem Uśmiech
Odpowiedz
#11
Cytat:Originally posted by Beithe@Jun 8 2005, 09:39 PM
Ja tu czegoś nie rozumiem - jakim prawem on Ci zabrał tę strunę??? I dlaczego nie protestowaliście???
Tez tego nie rozumiem. Dolaczam sie do pytania Uśmiech
"Come up and feel the sun
A new morning has begun..."
Odpowiedz
#12
Cytat:Originally posted by numitor+Jun 8 2005, 09:31 PM--></div><table border='0' align='center' width='95%' cellpadding='3' cellspacing='1'><tr><td>QUOTE (numitor @ Jun 8 2005, 09:31 PM)</td></tr><tr><td id='QUOTE'> <!--QuoteBegin-Beithe@Jun 8 2005, 09:39 PM
Ja tu czegoś nie rozumiem - jakim prawem on Ci zabrał tę strunę??? I dlaczego nie protestowaliście???
Tez tego nie rozumiem. Dolaczam sie do pytania Uśmiech [/b][/quote]
hehe ja też jestem ciekawy Uśmiech
Odpowiedz
#13
andrzej a znasz moze marte janiak ze slubic ?
I've got a right to go to work but there's no work here to be found
------------------------
szefu Uśmiech
Odpowiedz
#14
Zadaję Wam teraz zagadkę.Jaką strunę otrzymał Jambore?
Warianty odpowiedzi:
E-1
H-2
G-3
D-4
A-5
E-6
Dla zwycięzcy nagroda niespodzianka(w ukryciu mogę Wam powiedzieć,że jest to zestaw do odbioru telewizji satelitarnej) Uwaga sposnora na razie brak
We are the sultans of swing...
Odpowiedz
#15
strzelam , że G-3
Odpowiedz
#16
Cytat:
oblałam kurs eksternistyczny z dziennikarstwa zakupiony przez Andrzeja
Andrzej kiepsko zainwestował.
Cytat: Myśl, że już kwestia godzin dzieli od zobaczenia MK, może wpłynąć na człowieka w zaskakujący sposób…
Myśl, że już kwestia godzin dzieli od przeczytania tej relacji o MK,
też wpływa zaskakująco. Ze zniecierpliwieniem czekałem.
W pewnym momencie stwierdziłem dosyć wchodzę dziś na te forum o 22.00.
Cytat:
pękniętą strunę ( ... ) celnik ją po prostu zabrał.
Nie dało rady wypertraktować przynajmniej połówki.
Cytat:
dodatku zaglądaliśmy MK w oczy z kilku metrów, grał i śpiewał "tylko" dla Nas
Pewnie już Was kojarzy z wyglądu.

Świetne opisy. Fajnie się Was czyta. Naprawdę przyjemne.
Dzięki.
E1 albo D4.
Po rzucie kostką do gry na gitarze wyszło E1.
Odpowiedz
#17
mnie E-1 najczęściej pęka Język czyli na nią stawiam Uśmiech
<span style=\'font-size:8pt;line-height:100%\'>A hen can lay a golden egg but she still can't sing
Well the hen's alright but the harp is everything
</span>
Odpowiedz
#18
Jak jest z tym forum czy nie jest tak że zegar jest cofnięty?

Cytat: mnie E-1 najczęściej pęka tongue.gif czyli na nią stawiam smile.gifE-1
Jak jest z podziałem nagrody, jeśli to ta.
Odpowiedz
#19
Cytat:Originally posted by pogdan@Jun 9 2005, 12:11 AM
Jak jest z podziałem nagrody, jeśli to ta.
Może Andrzej rzuci kostką Uśmiech
<span style=\'font-size:8pt;line-height:100%\'>A hen can lay a golden egg but she still can't sing
Well the hen's alright but the harp is everything
</span>
Odpowiedz
#20
Cytat:Originally posted by Beithe@Jun 8 2005, 08:39 PM
Ja tu czegoś nie rozumiem - jakim prawem on Ci zabrał tę strunę??? I dlaczego nie protestowaliście???
Sami jesteśmy sobie trochę winni.Gdy w trakcie powrotu zobaczylismy tego samego mundurowego Niemca od razu wpadłem na myśl pokazania mu zdjęć, co zresztą skrupulatnie uczyniłem.Chcieliśmy mu udowodnić,że rzeczywiście byliśmy na koncercie MK.Teraz nawet nie kojarzę kto zaczął z tą struną.Faktem jest że autentycznie została mu pokazana, a póżniej to już chwila.....
Najbardziej mi było szkoda Jambore - u mnie w domu nie dopił już kawy - Po prostu się wkur......
Pocieszalismy sie,że może to była struna jakiegoś wykonawcy z poprzedniego dnia.Ciężko,ciężko daliśmy tyłka.
No nic z następnego konceru przywieziemy sześć strun.
Nie drażnijcie tego tematu,bo widzę jak się Jambore gotuję
TO UCZUCIOWY CHŁOPIEC
We are the sultans of swing...
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  John Illsley - Berlin Dominik Wesolowski 0 3,523 27.02.2018, 23:43
Ostatni post: Dominik Wesolowski
  Berlin, 29/10/2011-ekipa z Polski meldować się! pablosan 317 68,537 03.11.2011, 16:02
Ostatni post: Bart
  Hamburg Zdobyty Robson 77 14,017 19.07.2006, 14:38
Ostatni post: Robson
  Berlin Koncert Andrzej 88 19,510 09.06.2005, 00:55
Ostatni post: Andrzej
  Berlin ekipa 2015 mirek 0 2,109 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości